Kontynuacja Gabrysia.

Dziś jest 18 września. Za cztery dni mija miesiąc jak jesteśmy małżeństwem. Dlatego właśnie zła na siebie jestem, że nie pokonałam własnej ciekawości. Poszerzenie mojej wiedzy po przyczajaniu tego nie nastąpiło, ponieważ potwierdziłam tylko i wyłącznie to co już na ten temat wiedziałam. To co na tamtą chwilę podpowiadała intuicja i obserwacja. Mój mąż wcale nie był i do końca nie jest pogodzony z pewnymi kwestiami, nazywa jej faceta gachem, więc to mówi samo przez się. Ten „gach” nie jest przecież przyczyną ich rozstania, więc chciałoby się rzec: no problem. Ale nie. „Gach” pozostaje gachem. Nawet nie wiem jak gość ma na imię. Dlatego też zła jestem, że ona nadal ma czelność się odezwać. Chyba każdy o zdrowym rozsądku nie byłby z tego faktu zadowolony, a argumenty „ja jej tylko odpisuję” kompletnie do mnie nie trafiają. Jeśli się czegoś od kogoś oczekuje to wypadałoby zachować się tak samo. Pokazać miejsce przeszłości, jeśli sama nie potrafi go ogarnąć. Moja przeszłość swoje zna, żyję mi się o niebo lepiej. Serio. Przeszliśmy razem wiele, razem. Dlatego też całkowicie w dupie mam historię biednej i jak zwykle pokrzywdzonej Eweliny, co to znowu w życiu jej nie wyszło. Z Eweliną się nie wiązałam, więc raczej nie przyszło mi do głowy pytać, czy coś ją z kimś łączy. Wiązałam się z Marcinem, więc i jego o to zapytałam. Z jego relacji wynikało, że cel ich spotkań był oczywisty. Nie był niczym wiążącym. Uwierzyłam. To, że z czasem zaczęły wychodzi sytuacje, które faktycznie wskazywałby na to, że ona była w te relacje dość silnie zaangażowana… no cóż. Sorry, ale to nie ja powinnam przepraszać. To nie ja dawałam jej nadzieje ( a może standartowo sobie ją wyimaginowała) więc ja na pewno nie będę wyjaśniać tej chorej sytuacji. Deal też trzeba umieć robić. W dupie mam nieudane akcje ludzi, którzy zamiast zażądać wyjaśnień od krzywdzącego, wolą jego partnera po prostu wyjebać z portalu społecznościowego. Kobiety, kurwa, ogarnijcie się. To nie ta druga jest złem. Zło to Ci faceci, co potrafią wyjaśnić i porozmawiać, czyt. Ponieść konsekwencji własnych wyborów. Najlepiej przecież się siedzi i czeka, aż wszystko samo kiedyś minie. Rezultat u mnie jest taki, że nie mam koleżanki. Teraz tylko powinnam sobie zadać pytanie, czy ktoś taki wśród znajomych do szczęścia jest mi potrzebny.

No Qwa :D

Mój mąż chce spróbować w łóżku trójkąta z moją najlepszą przyjaciółką i ze mną.
Kasia
Odpowiedź: Droga Kasiu!
Jest dla mnie oczywiste, że Twój mąż nigdy nie ma Cię dość! Wiedząc, że jesteś tylko jedna, sięga po Twoją najlepszą przyjaciółkę, która jest do Ciebie bardzo podobna. Wspólny seks może Was bardzo zbliżyć. Dlaczego nie zaprosić także współlokatorek ze studiów? Jeżeli nie jesteś pewna, może powinnaś pozwolić mu na razie robić to ze swoimi przyjaciółkami bez Ciebie? A jeżeli ciągle brak Ci przekonania, kochaj go oralnie i przygotuj mu smaczny posiłek myśląc o tym.

Mój mąż bez przerwy chce bym brała mu do buzi.
Kasia
Odpowiedź: Droga Kasiu!
Rób to! Sperma pomoże Ci schudnąć i jest świetna na cerę. Co ciekawe, mężczyźni wiedzą o tym. Propozycja Twojego męża jest więc całkowicie bezinteresowna. Pokazuje ona, jak bardzo Cię kocha. Najlepszą rzeczą, jaką możesz zrobić to zaspokajać go w ten sposób dwa razy dziennie, a potem ugotować mu jego ulubiony posiłek.

Mój mąż spędza mnóstwo czasu z kolegami.
Kasia
Odpowiedź: Droga Kasiu!
To naturalne i zdrowe zachowanie. Mężczyzna jest myśliwym, musi ciągle udowadniać swą wartość i porównywać się z innymi mężczyznami. Noc spędzona na uganianiu się za młodymi i samotnymi dziewczynami jest świetnym sposobem na odreagowanie stresu. Pamiętaj, że nic tak nie cementuje związku, jak mężczyzna po za domem przez dzień czy dwa (to także świetna okazja na posprzątanie domu)! Zobacz jak szczęśliwy jest Twój mąż, gdy wraca do domowego zacisza. To najlepsza chwila na oralne zaspokojenie go i przygotowanie smacznego posiłku.

Mój mąż nie wie, gdzie mam łechtaczkę.
Kasia
Odpowiedź: Droga Kasiu!
Twoja łechtaczka nie jest dla niego interesująca . Jeśli już musisz się nią zajmować, rób to sama lub poproś najlepszą przyjaciółkę o pomoc. Możesz to nagrać na kasecie video i podarować swojemu mężowi na urodziny. Aby ulżyć swemu poczuciu winy kochaj go oralnie i przygotuj mu przepyszny posiłek.

Mój mąż nie jest zainteresowany zabezpieczaniem się.
Kasia
Odpowiedź: Droga Kasiu!
Jesteś egoistyczną osobą, a z twego listu widzę, że przydałby Ci się trening delikatności. Zabezpieczenie jest dla mężczyzny tematem stresującym i niepotrzebnie zabierającym czas. Sex powinien być dostępny dla Twego męża na każde zawołanie, bez głupich pytań o zabezpieczenie. Myślę, że znaczy to, że nie kochasz swego męża, a on jest dla ciebie za dobry. Przestań być taka samolubna! Może uda Ci się to Mu wynagrodzić seksem oralnym i miłym posiłkiem.

Mój mąż zawsze ma orgazm, a potem odwraca się plecami do mnie i zasypia nigdy do końca nie zaspokajając mnie.
Kasia
Odpowiedź: Droga Kasiu!
Nie jestem pewien czy zrozumiałem Twoje pytanie. W czym tkwi problem? Może zapomniałaś ugotować mu dobry posiłek?

"Oboje w pełni zdawali sobie sprawę, że łączy ich tak niewiele,
iż czują się najbardziej samotni będąc razem.”

Gabriel García Márquez “Dwanaście opowiadań tułaczych”

Kocham Cię Gabryś <3

Terapia tekstem. Skuteczna, więc żal nie stosować. Samopomoc doraźna. Jak miło.

Wstaje z mężem, robie mu śniadanie, kanapki do pracy. Tak codziennie, pobudka 6:00- 6:05. Wychodzi. Ja kładę się odespać tę chwilę. I zaczyna się plejada koszmarków i koszmarów, pobudka ze łzami w oczach, zgrzytającymi zębami i kot, co się o wpierdol prosi, bo olewa drapak za dwie i pół stówy za to podchody do rogówki robi. Damn. Wstaję zła, rozdrażniona, rozbita. Codziennie, od kilku dni. Od piątku ubiegłego tygodnia. Dokładnie. Tego „cudownego” dnia też przyszło mi do głowy, że gotowa jestem przeczytać te jego rozmowy z Orzeszkową, co twierdził, że niby wrażenia na mnie nie zrobią, no sam proponował mąż mój swego czasu,  więc tak wnioskuję. Znalazłam zarchiwowane. Zalałam się łzami, nawet teraz, po tych kilku dniach jak myślę o tym nie mogę się opanować. Zupełnie. Jestem kretynką, bo w ósmym miesiącu ciąży, czując się jak opasła świnia z waleniem na zmianę, nieporadna, wiecznie zmęczona z łupiącym krzyżem, sprawiam sobie jeszcze rollercoaster wrażeń wątpliwych. Kurwa, przecież nie byłabym sobą.

Listopad. Drugi jego weekend. Dokładnie. Wyjeżdżamy jako znajomi, wracamy będąc już dla siebie kimś więcej. Mija chwila i mieszkamy razem. Robimy śniadanka, obiadki a ja podaje herbatki, piorę majtki i skarpetki. Mija sobie listopad, ja zaliczam jakiś zgon alkoholowy, on znowu ratuje moją chorą dupę. Czuję się jak wór. Święta spędzamy razem, oczywiście po trochę w każdym z „rodzinnych” domów. W tym samym miesiącu pisał do niej per Misiak. Styczeń. Coś jest nie tak. Z pełni szczęścia w dwa i pół miesiąca znowu czuję się nieszczęśliwa. On wisi na telefonie, ciągle sprawdza opisy Orzeszkowej. Po pijaku pisze, że tęskni za kotem i chce go przytulić, ale najlepiej jakby były same w domu. Jest mi przykro, on udaje, że nie widzi. Albo nie widział. Miał na mnie wyjebane. Taka prawda. Czuję się coraz bardziej zmęczona tym stanem rzeczy. Kiedy chciałam powiedzieć, że mi zależy, że się angażuję, kazał ważyć słowa. Nie mówiłam nic. Luty. Nic się nie zmienia. Jestem na siebie wściekła. Trzy i pół miesiąca. Nigdy nie czułam się tak źle. Nigdy nie czułam się tak niekochana. Kobiecość też biega gdzieś daleko. Dobry seks też dostaje się za coś. Przełom lutego i marca- nie wracam na noc. Na jedną noc wróciło to, co z taką łatwością przyszło mi pożegnać w listopadzie. Wracam, rozmawiamy, podejmujemy próbę. W tle biega jeszcze blond szmata, gdzieś nadal pojawia się Orzeszkowa i jej kot. Jest ciężko. Jestem w pierwszym trymestrze ciąży. Jeszcze o tym nie wiem. Nie jestem szczęśliwa, nie wiem co mam robić. Stoję jak pięciolatka na środku ciemnego lasu. Nie ważne są moje uczucia. Poczucie winy w związku ze zdradą mam tak rozwinięte, że boję się cokolwiek powiedzieć. Temat z R. zamknięty. Tak mi się wydawało. Odezwał się. Rozmowa poszła zupełnie nie w tym kierunku gdzie miała. Byłam na męża tak wkurwiona, że na początku nie miałam nawet wyrzutów sumienia. Wredna suka. Mode: ON. Przeczytał, wyrzygał. Jestem niewdzięczna bo wyjebał Orzeszkową ze znajomych a ja kurwa co? Gówno. Spierdoliłam się z metra wysokości, na drugi dzień- RTG. Ósmy tydzień ciąży, ja nadal nieświadoma. On też. Jest nijak, czuję się cały czas źle. Nie wypowiadam się w ogóle na temat naszego związku. Nie wiem co miałabym powiedzieć. Wstaje, robie kawę, zbiera mnie na wymioty. Usprawiedliwiam to stresem. Okres trwa trzy dni, usprawiedliwienie to samo. Wkurwia mnie zapach fajek. Nałogowego palacza… Widzę się z siostrą: w ciąży jesteś. Pojebało Cię? Nie ma takiej możliwości. No kurwa, jest. Zaszłam w ciążę drugiego lutego, w niedzielę. Po raz pierwszy od długiego czasu zrelaksowana i skupiona tym na czym powinnam. Nie, nie na płodzeniu, na czerpaniu przyjemności z seksu. Mogę podać pozycję, jeśli potrzeba, do spłodzenia córki. Jest kwiecień. Oczy zrobiły mi się zaszklone, tym razem nie od płaczu. Robię test. Dwie kreski. Denerwuje się, ale uśmiech nie schodzi mi z twarzy. Jestem szczęśliwa. Czekam na sens życia, realny sens życia, który w sobie noszę. Informuję tatę. Jego reakcja spowodowała moją godzinną kąpiel i płacz do ścian w stancyjnej łazience. Czemu było mi przykro? Przecież tego się spodziewałam. Po tym wszystkim. Nieufni, oboleli spodziewaliśmy się dziecka.

Od 19 kwietnia budujemy historię na nowo.

 

Widzisz córeczko - powiedziała matka po chwili dłuższego namysłu. - Jeżeli on odsuwa Ci krzesło, kiedy siadasz, otwiera drzwi, kiedy wsiadasz, podaje płaszcz i ułatwia wejście do lokalu - to nie znaczy, że Cię kocha. Nie powinnaś mylić dobrych manier z zaangażowaniem. Jeżeli trzyma Twoje włosy, kiedy wymiotujesz jak kot na imprezie, to nie znaczy że Cię kocha. Jeżeli się z Tobą przespał - to nie znaczy, że Cię kocha. Nawet jeżeli następnego dnia zadzwonił. Nawet jeżeli przespał się ponownie. Nawet jeśli sypia z Tobą od roku - to nie znaczy że Cię kocha i że do czegokolwiek się zobowiązał.
Piotr C. Pokolenie Ikea Kobiety

Krzysztof Kiljański - I Don’t Know Where Life’s Going

Pierwszy taniec…

Nie wiem, dokąd zmierza życie, nie wiem, co znajdziemy

Ten niepokój wciąż wzrasta, wyczerpujemy zasób czasu

Nie znam kierunku życia, po prostu wybieram przez wybór szansy

Ale prawdziwa miłość i uczucie, jest spowodowane przez zbieg okoliczności

Potrafię wyczytać to w twoich oczach teraz, jesteś zgubiony i zmieszany

Pozwól uczuciu rosnąć wewnątrz nas, nie mamy czasu do stracenia

Możemy zbudować to życie razem, możemy to zrobić, jeśli spróbujemy I zostać zakochani na zawsze, nigdy nie mówić do widzenia

Nie wiem, dokąd zmierza życie, nie wiem, co znajdziemy

Ten niepokój wciąż wzrasta, wyczerpujemy zasób czasu

Potrafię wyczytać to w twoich oczach teraz, jesteś zgubiony i zmieszany

Pozwól uczuciu rosnąć wewnątrz nas, nie mamy czasu do stracenia

Potrafię wyczytać to w twoich oczach teraz, jesteś zgubiony i zmieszany

Pozwól uczuciu rosnąć wewnątrz nas, nie mamy czasu do stracenia

Nie wiem, dokąd zmierza życie, nie wiem, dokąd zmierza życie

Nie wiem, dokąd zmierza życie, nie wiem, dokąd zmierza życie

Pamiętam jak położył głowę na moich kolanach i powiedział, że jestem jego równowagą. Że jak kładzie się przy mnie, to cały ten zwariowany świat odzyskuje ład i porządek. Że jestem jego powietrzem i beze mnie by się udusił lub co najmniej zwariował.
Jak widać, można żyć bez powietrza…

Pomyślę o tym jutro, Katarzyna Michalik-Jaworska

osobiście wolę wersję bez “Jak widać, można żyć bez powietrza…” ;)